Wszystko, co musisz wiedzieć o certyfikacji
Od 1 stycznia br. podobnie jak dla urządzeń AGD, tak i w przypadku mieszkań obowiązują certyfikaty energetyczne określające ich zapotrzebowanie na energię.
Już w ostatnich dniach grudnia Ministerstwo Infrastruktury intensywniej przystąpiło do akcji informacyjnej w tym zakresie, starając się przygotować na swej stronie internetowej swoiste vademecum, które miałaby rozwiać wszelkie wątpliwości w związku z powstaniem nowej sytuacji prawnej. W efekcie, 1 stycznia br., kiedy zaczęły obowiązywać przepisy dotyczące sporządzania świadectw energetycznych, dokonano podsumowania i aktualizacji publikowanych dotychczas interpretacji.
Co to jest świadectwo, certyfikat czy paszport energetyczny? Czemu służy? Jak wygląda? Jakie informacje przekazuje? W jakich przypadkach jest niezbędny? Gdzie szukać specjalisty, który go wystawi albo jak zostać uprawnionym do sporządzania tego dokumentu? Wszystko na temat uczelni kształcących fachowców oraz niezbędnych regulacji prawnych znaleźć można teraz nie tylko na stronie MI, ale i naszym portalu TermoDom.
Część z nich nie przynosi większych rewelacji, będąc potwierdzeniem zapowiadanych od dawna ustaleń. Jednak niektóre zmiany wprowadzone w finalnym etapie wdrażania Dyrektywy 2002/91/WE budzą niezadowolenie i liczne kontrowersje. Tak jest choćby w przypadku rezygnacji z oznakowania certyfikatu przy pomocy systemu klas energetycznych. Przyjęty tzw. suwak czy jak wolą inni, zobrazowanie liniowe jako rozwiązanie przechodzone z marnym skutkiem w innych krajach budzi niezadowolenie środowiska, wskazującego nieczytelność tej metody dla nabywców czy najemców.
Ciekawe też, że przedstawiciele MI stale zapewniają o wystarczającej liczbie osób uprawnionych do sporządzenia paszportów, podając do publicznej wiadomości, że mamy 50 tys. takich specjalistów, podczas gdy Gazeta Prawna w oparciu o swoje źródła mówi o jedynie 20 tys. fachowców. Nic też nie wskazuje na to, że dane te szybko się poprawią, bo egzaminy państwowe w dalszym ciągu nie zostały ogłoszone.
Tymczasem możemy mówić chyba o przysłowiowym szczęściu w nieszczęściu. Choć nowe przepisy wymagają jeszcze poprawy, nad czym zresztą już trwają prace, w obliczu kryzysu, utrudnień w przyznawaniu kredytów mieszkaniowych raczej nie należy spodziewać gwałtownego zamieszania wywołanego certyfikacją. Przecież i tak dotyczy ona w dużej mierze mieszkań i budynków nowych, wprowadzanych do obiegu na rynku nieruchomości. A ponieważ mieszkania czy domy na razie kiepsko się sprzedają, mamy jeszcze czas na ratowanie sytuacji. Oby tylko ustawodawca dobrze go spożytkował, bo gdy sytuacja gospodarcza na światowych rynkach poprawi się, w przeciwieństwie do naszych przepisów, nic nie wytłumaczy nieporadności i opieszałości rządu.
Zobacz także:
Harmonogram wdrażania Dyrektywy EPBD w Polsce
Metodologia świadectw energetycznych
W przededniu certyfikacji
Mieszkania sprzedamy bez świadectw
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy





