Precedensowe propozycje podwyżek prądu
Po ostatnich podwyżkach ceny prądu do końca roku miały pozostać niezmienione. Tymczasem firmy energetyczne szykują się do wojny z URE, by ten urealnił ceny dla gospodarstw domowych.
Jak to wytłumaczyć? Dopiero co w styczniu br. Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził nowe ceny prądu, a tu pojawiają się kolejne, sensacyjne niemal, doniesienia w tej sprawie. Jakby tego było mało, dzieje się to w czasie, kiedy ceny energii w hurcie spadły. Logicznym krokiem byłoby więc wprowadzenie niższych taryf.
Takie działanie zapowiada Vattenfall, który zamierza od kwietnia obniżyć o 4,1 proc. ceny energii dla przemysłu. - Cena hurtowa spadła i w efekcie pojawiła się możliwość zakupu na tyle dużych ilości tańszej energii, że możemy wprowadzić obniżkę cen dla przemysłu. Średnio wyniesie ona około 12 zł na 1 MWh energii. Obniżki cen dla gospodarstw domowych nie będzie, bo nie ma z czego obniżać - mówi Grzegorz Lot, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w Vattenfall Sales Poland.
Deklaracja ta sprowokowała inne konkurencyjne firmy do podjęcia zdecydowanych rozmów z URE. Na dzisiejszym spotkaniu w Warszawie szefowie zarządów wszystkich polskich grup energetycznych mają podjąć decyzję w sprawie urynkowienia cen prądu. Prasa spekuluje, że wynikiem rozmów mogą być niższe ceny dla przemysłu kosztem podwyżek dla gospodarstw domowych
- Chcemy, żeby prezes URE urealnił ceny energii dla gospodarstw domowych, uwzględnił propozycje taryf socjalnych, a za to gwarantujemy obniżkę cen dla przemysłu o poziom podobny do obniżki cen Vattenfalla - wyjaśnia przedstawiciel jednej z polskich grup energetycznych.
W całej sprawie firmy energetyczne zwracają uwagę na jedną istotną kwestię. Vattenfall był obok RWE jedną z tych firm, które nie zgodziły się na ceny URE i bez jego zgody wprowadziły swoje stawki. Dziś ich taryfy dla gospodarstw domowych są wyższe niż u konkurencji średnio o około 12,5 proc., porównując np. z Enion Energia.
- Gdybym sprzedawał gospodarstwom prąd po takich cenach jak Vattenfall, to też bym dokonał obniżki dla przemysłu, ale jesteśmy w zupełnie innej sytuacji. My w rzeczywistości wykreowanej przez URE, a Vattenfall w rynkowej - ocenia Ireneusz Perkowski, prezes zarządu Energia Enion.
Tłumacząc się nieopłacalnym poziomem cen zatwierdzonych przez regulatora gdańska Energia złożyła do URE wniosek o częściowe urynkowienie cen prądu. Jednocześnie zaproponowała wprowadzenie taryf socjalnych tak, by gospodarstwa domowe zużywające do 1,5 tys. kWh prądu rocznie płaciły cenę wyznaczoną przez Urząd, czyli obowiązującą na dziś. Natomiast każdy kilowat powyżej tego progu liczony byłby po cenach rynkowych, czyli o 10-15 proc wyższych od stawek regulatora.
- Proponujemy dwa modele. Pierwszy polega na tym, żeby wszyscy odbiorcy o zużyciu do 1500 Kwh rocznie płacili ceny na poziomie obecnych stawek URE, a powyżej tego zużycia cenę rynkową. W drugim przypadku proponujemy rozważenie wprowadzenia ceny niższej dla gospodarstw o dochodzie 500 zł na osobę i zużyciu rocznym energii do 1500 Kwh, a dla innych cenę rynkową - wyjaśnia Ireneusz Kulka, wiceprezes zarządu Energa Obrót.
Choć takie rozwiązanie byłoby korzystne dla sporej części społeczeństwa, trudno spodziewać się, że w tej formie rozwiązanie zostanie przyjęte. Prezes URE dość sceptycznie podchodzi do tego pomysłu. Jego zdaniem, ochroną najuboższych odbiorców powinno zajmować się państwo, opieka społeczna, a nie regulator. Pewnie i racja, ale trudno nie docenić plusów pomysłu, który byłby pewnie precedensem w polskiej energetyce.
Zobacz także:
Ceny prądu w czasach kryzysu
Będą mrozy i wyższe rachunki za ogrzewanie
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



