Krezus przy łopacie
Ile można zarobić na budowie? Niejeden mocno by się zdziwił. Firmy realizujace duże kontrakty potrzebują najlepszych specjalistów, których hojnie opłacają.
Wielomilionowe kontrakty na budowę dróg i autostrad oraz przygotowania przed Euro 2012 wywołały niezłe zamieszanie na rynku pracy. Budowlańcy poszukiwani są jak rzadko kiedy, a ich zarobki stale rosną, o czym informuje dzisiejsza Rzeczpospolita.
Oczywiście największe zapotrzebowanie jest na prawdziwych fachowców: posługujących się obcymi językami inżynierów z uprawnieniami i doświadczeniem na dużych kontraktach przy budowie mostów, dróg czy sieci wodociągowych. Tych wielu nie ma, bo budowa infrastruktury w naszym kraju raczej nie była mocno praktykowana. Z tego powodu specjaliści albo wyjeżdżali na Zachód albo przekwalifikowywali się i zaczynali budować domy.
Dziś, kiedy nastał dla nich prawdziwy sezon, są niemalże na wagę złota. Firmy gotowe są bowiem płacić za pozyskanie pracowników, ściągać ich do kraju, np. z Irlandii czy wręcz bić się o dyrektorów kontraktu, kierowników czy koordynatorów budowy, podkupując ich konkurencji. To oznacza, że fachowcy ci, podobnie jak menedżerowie działów technicznych czy logistycznych, przebierać mogą w ofertach, osiągając zarobki nawet na poziomie 20-25 tys. zł miesięcznie. Pensje w tej wysokości bowiem otrzymują dyrektorzy kontraktu, ale kierownicy budowy też nie zarabiają mało: ok. 15-20 tys. zł.
Zdaniem analityków, sytuacja niedoboru fachowców potrwa jeszcze przez najbliższe dwa- trzy lata, co najmniej do piłkarskich rozgrywek, do których trwają obecnie intensywne przygotowania. W ostatnim czasie zaplecze kadrowe na skutek emigracji zarobkowej skurczyło się. Wzrosła natomiast konkurencja wśród pracodawców. Firm biorących udziała w przetargach jest bowiem nie kilka, a kilkadziesiąt, a każda z nich powinna dysponować własnymi specjalistami. Dziś ich pozyskanie to albo kwestia środków wyłożonych na przyciągnięcie i zatrzymanie fachowców w firmie, albo na przygotowanie ich we własnym zakresie. Tak właśnie działa Skanska, która na brak fachowców nie narzeka. Co roku przyjmuje na praktyki około 50 nowych studentów i w ten sposób kształci własne kadry menedżerskie.
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



