Kredyt na mieszkanie wykończone
O tym, że deweloperzy coraz częściej oferują mieszkania wykończone jako rodzaj zachęty dla klienta, już pisaliśmy. Ale, że jest to sposób na obostrzoną politykę banków?...
Globalny kryzys wiele zmienił: głównie wystraszył banki, które podwyższając wymagania do badania oceny zdolności kredytowej klientów oraz realnie przewidując spadki cen mieszkań, nie tylko przestały udzielać pożyczek na 100 proc. wartości nieruchomości, ale i uważniej przyglądają się naszej sytuacji finansowej.
To z kolei odbija się echem na rynku nieruchomości i zmienia nastawienie samych deweloperów. W obliczu topniejącej sprzedaży zaczęli oni uciekać się do różnych rozwiązań mających podnieść atrakcyjność oferowanych mieszkań i domów. Często więc jeszcze klika miesięcy temu swym klientom oferowali w cenie mieszkania garaż podziemny, meble kuchenne i sprzęt AGD albo samochód czy wycieczkę zagraniczną. Jedną z możliwych opcji było też wykończenie mieszkania za stosowną dopłatą do ceny 1 m2. Kiedy jednak gwałtowne spadki cen nieruchomości dotarły również nad Wisłę, deweloperzy zamiast opuszczać ceny, postanowili po prostu uczynić standardem mieszkanie wykończone. Tym samym to, co było normą na Zachodzie, stało się i u nas mile widzianą praktyką.
– Dziś znacznie więcej klientów niż jeszcze kilka lat temu rozważa możliwość zakupu wykończonego mieszkania – 43 proc. Z czego 29 proc. decyzję uzależnia od preferencyjnych warunków finansowych oraz atrakcyjności materiałów – mówi dla Rzeczpospolitej Anna Terlecka z firmy doradczej CB Richard Ellis. Dodaje jednak, że to się zmieni, bo zmieniają się oczekiwania rynku – Ten trend będzie się powoli zmieniał, ponieważ zmieniają się potrzeby klientów. Na przykład dla inwestorów zagranicznych opcja zakupu mieszkania wykończonego jest często jedynym rozważanym scenariuszem – wyjaśnia Anna Terlecka.
A zmian spodziewać należy się z co najmniej kilku powodów. Przede wszystkim doprowadzenie stanu surowego do takiego, który umożliwi zamieszkanie to kolejne miesiące, które odsuwają w czasie moment zasiedlenia własnego M. Często też oznacza to ponoszenie opłat za użytkowanie co najmniej dwóch mieszkań: dotychczasowego i nowego.
Nie bez znaczenia, że samemu biegać trzeba w poszukiwaniu ekipy budowlanej, pilnować fachowców, dowozić materiały. Jednym słowem, nie każdy ma ochotę na zgłębianie tajników sztuki budowlanej, a tym bardziej na szarpaninę nerwów, wywołaną np. niesolidnością majstrów. Tym bardziej to prawdziwe w przypadku inwestorów zagranicznych, którzy nie mogliby tego nadzorować na odległość.
Inna rzecz, że koszt oferowanego wykończenia mieszkania pod klucz z reguły jest niższy niż w przypadku urządzanego indywidualnie, gdyż deweloperzy nie tylko dostają wysokie zniżki w firmach produkujących materiały wykończeniowe, ale i obowiązuje ich 7 proc. stawka VAT.
Wreszcie, mieszkania wykończone stały się idealnym rozwiązaniem w sytuacji, kiedy banki nie chcą pożyczać kredytów na 100 proc. Tym samym ci, którzy zdecydowaliby się na zakup w stanie deweloperskim surowym, przez długie lata nie uzbieraliby na samodzielne wykończenie lokalu, chyba, że mówimy o klientach ze smykałką do tego rodzaju prac remontowo-budowlanych. Nie zmienia to faktu, że obecnie dużo bardziej opłaci się po prostu nabycie gotowego lokum. Korzystając bowiem z kredytu na takie mieszkanie, nie musimy się już bowiem martwić, za co je wykończymy.
Zobacz także:
Początek walki cenowej o klienta
A lofty i apartamenty się sprzedają
Kredytowe szaleństwo
Mieszkania i kredyty: krajobraz po bitwie
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



