Inwestycje mieszkaniowe utknęły w miejscu
Już we wrześniu słychać było o pierwszych kłopotach deweloperów, mających problem ze sprzedażą swych inwestycji. Teraz to jednak prawdziwa katastrofa.
Pod znakiem zapytania coraz częściej staje nie tylko przyszłość pomniejszych firm budowlanych, które odczuwają ogromne problemy z utrzymaniem płynności finansowej, ale i zysk takich gigantów jak Orco czy J.W. Construction. Ich prognozy finansowe na bieżący rok kurczą się z każdym miesiącem.
Jeszcze latem mogło się wydawać, że to chwilowe załamanie. Jednak w sytuacji, gdy zewsząd docierają sygnały o globalnej zapaści, pora na weryfikację i realną ocenę. Stąd pewnie dziś nie jest ona tak optymistyczna. Prezes J.W. Construction, Józef Wojciechowski określa ją jeszcze inaczej - Dziś jest to wróżenie z fusów. Co z tego, że mamy chętnych na budowane przez nas mieszkania, skoro banki odmawiają ludziom kredytów albo nie są oni w stanie spełnić zaostrzonych wymagań, np. dotyczących wkładu własnego - mówi deweloper w rozmowie z Gazetą.
A za wszystko winę, zdaniem deweloperów, ponosi KNF, który nie robi nic, by zapanować nad chaosem na rynku bankowym. Banki same wprowadzają restrykcje, które godzą bezpośrednio w potencjalnych kredytobiorców i deweloperów. Osoba ubiegająca się o kredyt musi dysponować wkładem własnym, często w wysokości 30 proc., co w większości przypadków jest trudne. Ludzie nie mają takich oszczędności, a to przekreśla ich szanse na bankowe finansowanie nieruchomości. Problem tym samym dotyka deweloperów, bo mimo że na mieszkania cały czas jest zapotrzebowanie, te nie sprzedają się. I chyba trudno już mówić o wyczekiwaniu na dalsze spadki cen nieruchomości. Teraz to już wyczekiwanie na kredyty, które dostępne są tylko nielicznym.
A że utrudnienia nie dotyczą tylko zwykłych szaraczków z klasy średniej wskazuje przykład budowanego we Wrocławiu za ponad 400 mln euro 258-metrowego wieżowca Sky Tower. Ten najwyższy w kraju budynek mieszkalny miał być oddany do użytku pod koniec 2012 roku. Teraz jednak data ta stoi pod znakiem zapytania, wczoraj bowiem oficjalnie wstrzymano jego budowę na pół roku. Tu też zawinił kryzys - W wyniku kryzysu na rynkach finansowych klienci, którzy wcześniej zarezerwowali apartamenty, masowo wycofali się z ich kupna. To nie kwestia ceny, lecz dostępności kredytów - tłumaczył Leszek Czarnecki.
W tym przypadku jednak sytuacja wydaje się klarowna. Wrocławski biznesmen zaznaczył, że wszyscy klienci, którzy kupili już apartamenty w wieżowcu, a teraz zrezygnują z umowy, otrzymają z powrotem pieniądze wraz z odsetkami. A mowa o niemałych pieniądzach, bo przecież metr kwadratowy apartamentu w wieżowcu wyceniano na 44 tys. zł!
Gorzej jednak może być w przypadku innych deweloperów, którzy tak wspaniałomyślnie nie zwrócą wpłaconych pieniędzy, zachowując swe prawa do zadatku. Mało tego, zaczynają oni straszyć karami za zerwanie umów. O takich działaniach podejmowanych przez J.W. Construction mówi prezes spółki, ostrzegając, że firma nie odpuści tak łatwo, np. może nie zadowolić się karą umowną w wysokości 5 proc. ceny mieszkania. Spółka będzie starała się wyegzekwować także poniesione straty, np. gdyby zwolnione mieszkanie musiała potem sprzedać taniej. - Musimy chronić pozostałych klientów. W pewnym sensie nasza sytuacja przypomina sytuację banków. Nawet najlepszy zbankrutuje, jeśli w krótkim czasie wszyscy klienci postanowią zabrać z niego swoje depozyty - wyjaśnia Wojciechowski, o czym czytamy w dzisiejszej Gazecie.
Widać więc wyraźnie, że kolejne inwestycje zmieniają swe przeznaczenie (np. przekwalifikowane zostają na biura, hotele itp.). Częściej jednak deweloperzy wstrzymują realizacje. Tak stało się w przypadku gdańskiego wieżowca Big Boy Building, którego budowa miała rozpocząć się w 2008 r., ale nie ruszyła. Tendencję gwałtownego zahamowania potwierdzają same statystyki GUS. W lipcu br. deweloperzy rozpoczęli budowę tylko 6 tys. mieszkań, co stanowi o 22 proc. mniej niż przed rokiem - podaje Dziennik. Wkrótce kryzys dotknie producentów i sprzedawców materiałów budowlanych.
Zobacz także:
Mieszkania i kredyty: krajobraz po bitwie
Kogo cieszy kryzys w budownictwie?
Poczatek walki cenowej o klienta
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



