Certyfikaty energetyczne- wciąż brak rozwiązań
Sprawa certyfikatów energetycznych wciąż powraca jak bumerang, głównie za sprawą parlamentarzystów, którzy do tej pory niewiele zrobili w tym temacie.
W minioną środę kilkugodzinne spotkanie w Ministerstwie Infrastruktury zakończyło się uzgodnieniem kolejnego terminu spotkania. Ma ono nastąpić w poniedziałek, 16 czerwca br. Trudno jednak przewidzieć, czy w końcu uda się ustalić coś konkretnego.
Tak czy inaczej, czasu zostaje coraz mniej. Spodziewać się należy, że poważne decyzje zostaną podjęte jeszcze przed wakacjami. Jest to chyba ostateczny możliwy termin na rozwiązanie tego palącego problemu, biorąc pod uwagę, że procedura legislacyjna każe również założyć odpowiednią perspektywę czasową. W przeciwnym razie wizja sankcji unijnych stanie się całkiem realna, a nałożone kary sprawia, że certyfikaty energetyczne i unijna kampania promocji energooszczędności i troski o klimat od początku stanie się solą w oku nie tylko polityków, ale i zdezorientowanych inwestorów.
Dla przypomnienia, obowiązek wprowadzenia certyfikacji nieruchomości i określania jej charakterystyki energetycznej wynika z prawa europejskiego. Zobowiązania państw członkowskich Unii Europejskiej zapisane w Dyrektywie 2002/91/EC, zostały wprowadzone do polskiego prawa przez nowelizację ustawy Prawo budowlane. Celem wprowadzenia świadectw jest promowanie budownictwa efektywnego energetycznie. Dzięki informacjom zawartym w świadectwie właściciel, najemca, użytkownik będzie mógł określić orientacyjne roczne zapotrzebowanie na energię, a tym samym koszt utrzymania związany z zapotrzebowaniem na energię.
Tyle o regulacjach europejskich, niestety w dalszym ciągu brak przepisów, dzięki którym możliwe będzie możliwe dostosowanie naszego prawa budowlanego, nie brak za to wątpliwości związanych z audytem energetycznym. Pisaliśmy o tym tutaj:
Kontrowersyjne certyfikaty energetyczne
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



