TermoDom.pl

Newsletter

Energooszczędna...

W Kalifornii właśnie została otwarta Akademia Nauk, budynek wykonany według projektu Renzo... więcej

Słoneczne schronisko...

Bardzo nowoczesne, prawie samowystarczalne energetycznie schronisko Monte Rosa, jest... więcej

Uczelnie szkolące...

Poniżej prezentujemy aktualny wykaz uczelni z zatwierdzonym przez Ministra Nauki... więcej

Certyfikat powinien mieć klasę

Certyfikat powinien mieć klasę

Wydawałoby się, że w dziedzinie certyfikacji energetycznej zrobiono już wszystko, co pozwoliłoby spokojnie czekać na nowy rok. Niektórzy jednak twierdzą, że tak nie jest.

Okazuje się, że podpisane w ubiegłym tygodniu rozporządzenia implementujące Dyrektywę EPBD nie uspokoiły środowisk branżowych. Ich przedstawiciele są bowiem przekonani, że to, co proponują nowe przepisy, to przechodzone rozwiązania niemieckie – o czym czytamy we wczorajszej Gazecie.

Dla niewtajemniczonych, rzecz rozchodzi się o klasy energetyczne, z których w końcu zrezygnowano na rzecz suwaków. I to właśnie budzi niepokój. O ile klasa daje jasny obraz jakości energetycznej, co przerabiamy kupując sprzęty RTV i AGD, o tyle suwak może już nie być tak czytelny.

Takiego zdania jest m.in. Maria Dreger z Rockwool Polska, która uważa, że to właśnie dzięki klasom energetycznym nawet niefachowcy mogliby dostrzec różnice w jakości energetycznej budynków i wynikające z nich konsekwencje.

– Szkoda, że wprowadzając po raz pierwszy w Polsce metodologię kompleksowego obliczania zapotrzebowania na energię przez budynki, nie skorzystano z szansy przyjęcia metody nowocześniejszej, rozwojowej i, co ważne, pozwalającej na wyraźniejsze zróżnicowanie budynków, a było to w wersji konsultowanej przez MI w zimie 2008 r. Zamiast tego mamy przechodzone rozwiązanie niemieckie – mówi Maria Dreger. – Mam jednak nadzieję, że energooszczędność się wybroni, gdyż od kilku lat większość indywidualnych inwestorów buduje lepiej, niż oczekuje państwo, bo to się po prostu opłaca – dodaje Dreger.

W swojej opinii nie jest wcale odosobniona, stanowisko takie prezentuje również Marcin Piotrowski z Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości, który wręcz twierdzi, iż eliminacja klas energetycznych jest ogromnym błędem nowych przepisów.

Te budzą największe kontrowersje, zwłaszcza jeśli mowa o nowej metodologii obliczania charakterystyki energetycznej budynku i lokalu mieszkalnego. Okazuje się przecież, że podstawowy dokument, do którego się ona nieustannie odnosi – norma PN EN ISO 13790:2008 – Obliczanie zużycia energii do ogrzewania i chłodzenia, właściwie nie istnieje, bo do tej pory nie została przetłumaczona na język polski.

– Przyjęta metoda wymaga bardzo pracochłonnych obliczeń współczynnika EP (zmniejszenia zysków ciepła w zależności od akumulacyjności budynku, które można uzyskać w prostszy sposób). Aby promować ideę w społeczeństwie, trzeba ją uczynić jak najbardziej zrozumiałą. Będzie to trudne w oparciu o jeden wskaźnik będący całkowicie wirtualną wartością mającą niewiele wspólnego z tym, co przeciętny obywatel może odczytać z urządzenia pomiarowego zainstalowanego w jego domu – mówi Jan Król.

I wychodzi na to, że ile by w tym temacie nie dyskutował, trudno będzie o idealną receptę na certyfikat energetyczny. Zawsze znajdzie się coś, co warto jeszcze poprawić.

Zobacz także:
Certyfikaty z suwakiem
Świadectwa w oparciu o liczniki
Wzór graficzny certyfikatu

17-11-2008
Poprzednia aktualność Następna aktualność
Zobacz więcej wiadomości

Rozbroić klimatyczną...

Ludzkość siedzi na bombie zegarowej. Jeśli większość naukowców ma rację, a ostatnie... więcej

Solary

Do ziemi dociera nieprzerwanie odnawialna energia w postaci promieniowania słonecznego. Jak... więcej

Izolacja balkonu

Wydawać by się mogło, że termoizolacja balkonu wykonana w miejscu połączenia... więcej

Skomentuj





Komentarze   —   pokaż wszystkie

Brak komentarzy