TermoDom.pl

Newsletter

Dom energooszczędny...

Koszty domów energooszczędnych często bywają demonizowane. Rzeczywiście, wydatki na etapie... więcej

Drzwi

Otwory drzwiowe i bramy garażowe to strategiczne miejsca, ze względu na potencjalną... więcej

Warunki techniczne...

Specyfikacje techniczne wykonania i odbioru robót budowlanych stanowią nieodzowną... więcej

Inne Koszty zużycia energii Energetyczne aktywa PGE

Energetyczne aktywa PGE

Polska Grupa Energetyczna ma stać się największą i najprężniejszą polską firmą. Takie są w każdym razie założenia polskiego rządu. Analitycy wskazują tymczasem, że rozmach przedsięwzięcia związany będzie ze wzrostem cen energii elektrycznej.

Dwa tygodnie temu informowaliśmy internautów o otwarciu rynku dostawców energii elektrycznej, zgodnie z zasadą TPA – Third Part Access. Już od 1 lipca 2007 roku gospodarstwa domowe uzyskają prawo do zmiany dostawcy energii elektrycznej. Obecnie takie prawo posiadają już wszyscy odbiorcy energii elektrycznej, oprócz gospodarstw domowych. Chociaż taki uwolniony rynek powinien cieszyć odbiorców energii, to jednak wolność wyboru dostawców energii będzie bardzo pozorna w całej UE, w tym również Polsce.


Z raportu Komisji Europejskiej wynika bowiem, że unijny rynek energetyczny w poważnym stopniu jest zliberalizowany tylko w teorii. Konkurencję blokują bowiem potężne koncerny – ramię w ramię z rządami państw członkowskich. Do tych ostatnich zamierza dołączyć również polski rząd.


Prezes E.ON powiedział niedawno w "Financial Times", że na europejskim rynku energetycznym dojdzie w najbliższym czasie do konsolidacji firm, w której wyniku liderami zostaną trzy koncerny: niemiecki E.ON, francuski EdF i włoski Enel. Nie opanują one całego rynku energii, bo już pojawili się na nim potężni, lokalni gracze, jak czeski CEZ – grupa elektroenergetyczna warta 12 mld dolarów, czyli więcej, niż jakakolwiek polska firma.


Zapatrzony w Czechów polski rząd proponuje podobne rozwiązanie. Zgodnie z zapisami rządowego "Programu dla elektroenergetyki” powstaje Polska Grupa Energetyczna, w której skład wejdzie BOT, część Państwowych Sieci Elektroenergetycznych, a także firmy dystrybucyjne Ł2 (Łódź), L5 (ściana wschodnia, m.in. Lublin i Zamość), rzeszowskiego Zakładu Energetycznego oraz Zespołu Elektrowni Dolna Odra. Proces konsolidacji rozpoczął się od powołania przez PSE SA spółki celowej PGE Energia SA. W dniu 29 grudnia 2006 roku spółkę dokapitalizowano, zgodnie z harmonogramem przewidzianym w rządowym Programie dla elektroenergetyki, akcjami 8 spółek dystrybucyjnych ze wschodniej i centralnej Polski oraz wspomnianego Zespołu Elektrowni Dolna Odra SA. Kolejnym krokiem będzie wniesienie akcji BOT oraz PGE Energia do PSE SA.  PGE będzie miała łącznie ok. 30 proc. udziałów w dystrybucji i 44 proc. produkcji w wytwarzaniu energii elektrycznej w naszym kraju.


Oczywiście, jak przypomina „GlobalEconomy”, polska energetyka widziana z Brukseli jest słaba, rozdrobniona, łatwa do przejęć, bez więk¬szych możliwości na realizację znaczących inwestycji nie tylko za granicą, ale także w kraju. Nie jest też przygotowana do skutecznego konkurowania na globalnym rynku. Są głosy, że w latach dziewięćdziesiątych niepotrzebnie podzieliliśmy energetyką na małe firmy, które są łatwe do przejęcia, a jeśli już mówimy dziś o integrowaniu firm branży energetycznej, to trzeba było to zrobić przed wejściem do Unii.


Przypomnijmy, że jednym z głównych celów „Programu dla elektroenergetyki” przyjętego przez rząd 27 marca 2006 roku jest zwiększenie zdolności inwestycyjnych i kredytowych sektora poprzez stworzenie Polskiej Grupy Energetycznej. Działanie to pozwoli m.in. na realizację niezbędnych inwestycji w celu zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego oraz niezawodności dostaw energii elektrycznej, wypełnienie przyjętych zobowiązań w zakresie ochrony środowiska oraz zwiększy możliwość konkurowania na europejskim rynku energii, w szczególności w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.


PGE łakomym okiem zerka na możliwości związane z atomową przygodą energetyczną. PSE prowadzi bowiem zaawansowane rozmowy dotyczące polskiego udziału w budowie nowych mocy w elektrowni atomowej w Ignalinie na Litwie. Ponoć przejęcie przez koncern 25% akcji litewskiej elektrowni to dopiero pierwszy krok. Jak twierdzi Jacek Socha, jeśli do 2016 r. w Polsce nie będzie możliwości korzystania z energii z atomu, to przy bazowaniu jedynie na dotychczasowych surowcach energetycznych, tj. węglu kamiennym i brunatnym - bezpieczeństwo energetyczne Polski może być zagrożone.


Nie nam dzisiaj oceniać słuszność inwestycji na Litwie. Jednak tworzenie Polskiej Grupy Energetycznej w przededniu wejścia w życie ustawy uwalniającej wybór dostawców energii nie pozostawia wątpliwości, że zostanie ograniczona konkurencja i w konsekwencji spowoduje wzrost cen energii, co nie jest zapewne dobrą wiadomością dla konsumentów. Krzysztof Żmijewski, były prezes PSE i przewodniczący Społecznej Rady Konsultacyjnej Energetyki w wypowiedzi dla miesięcznika „Forbes” przypomniał o wszystkich skutkach wprowadzenia czeskiego CEZ – wzrost cen, „kolejki” po prąd oraz niezadowolenie zarówno odbiorców prywatnych, jak i przedsiębiorców.


Wybór PSE na integratora nowego koncernu wydawał się przesądzony w chwili przyjęcia „Programu dla elektroenergetyki” przez rząd, ale taki scenariusz opracowany przez PSE skrytykował Paweł Skowroński, nowy szef BOT. Obawiał się skutków finansowych dla swojej spółki, a nawet zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Obawy BOT związane z konsolidacją dotyczyły możliwości inwestycyjnych nowej grupy. Największy producent energii w kraju obawiał się, że nie wystarczy pieniędzy na planowaną przezeń budowę nowych mocy wytwórczych. Skąd więc wezmą się środki na ten cel?


W tej chwili prąd w Polsce jest najtańszy w UE, a zaniżane przez państwo ceny są dalekie od standardów UE. Tym niemniej, tania energia elektryczna jest droga, kiedy już przeliczymy ją na średni dochód na mieszkańca Polski. Jednak koszt powstającej Polskiej Grupy Energetycznej obciąży przede wszystkim kieszenie odbiorców. Bo okazuje się, że chociaż polska PGE może posiadać moce produkcyjne o 22% większe, niż czeski CEZ, to jednak według miesięcznika „Forbes” wyceniana jest w tej chwili najwyżej na 6 mld euro, czyli połowę wartości czeskiego potentata. Przyszły szef PGE, Jacek Socha zamierza więc zrestrukturyzować koncern i w ciągu trzech lat zwiększyć jego wycenę do 10 mld euro. W październiku 2006 roku wiceminister skarbu, Michał Krupiński twierdził, że PGE ma mieć przychody na poziomie ok. 20 mld zł po roku 2010. Ma być zdolna do inwestowania 3-4 mld zł rocznie, a skumulowana wielkość inwestycji do 2011 ma wynieść 17 mld zł.


Taka ekspansja PGE i pogoń za CEZ mogą się udać tylko wówczas, kiedy elektrownie będą sprzedawać prąd znacznie drożej, niż obecnie. Wówczas nasz wybór dostawcy prądu, zgodnie z zasadą TPA będzie tylko pozorną wolnością. Polska Grupa Energetyczna, przyszły filar skonsolidowanego rodzimego sektora, zarazem klejnot w koronie kontrolowanych przez państwo zasobów energetycznych może spowodować, że jeszcze w tym roku cena prądu dla osób fizycznych wzrośnie nawet o kilkanaście procent.

 

Zobacz także:

Szybsza prywatyzacja PGE i PE

Likwidacja kontraktów długoterminowych w energetyce

Zatwierdzanie taryf

Sprawozdanie z działalności Prezesa URE

Szczyty energetyczne

Zasada TPA Third Part Access

PKE chce wybudować elektrownię wolną od CO2

Energetyka jądrowa na Politechnice Warszawskiej

Głowice i zawory...

Zawory termostatyczne stały się nieodłącznym elementem instalacji centralnego ogrzewania.... więcej

Dookoła świąteczny...

Boże Narodzenie to okres szczególny, który często pragniemy wydłużyć, podtrzymać poprzez... więcej

Budownictwo...

Uroczyste otwarcie Domu Pasywnego wybudowanego przez Wydawnictwo Przewodnik Budowlany miało... więcej

Skomentuj





Komentarze   —   pokaż wszystkie

Brak komentarzy