TermoDom.pl

Newsletter

Szkolenia IDC z...

W dniach 15 - 16 maja oraz 9 – 10 czerwca odbędą się w podkrakowskich Balicach... więcej

Docieplenie wieńca w...

Wieniec to miejsce narażone na powstawanie mostków cieplnych. Już na etapie projektowania... więcej

Rynny i rury spustowe...

Jak już mamy dach w domu to musimy mu zapewnić właściwy odbiór wody, której... więcej

EPBD Energooszczędność Idzie nowe!

Idzie nowe!

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale kilka -  to już znak, że idzie nowe…
A to nowe zmierza wielkimi krokami. Co oznacza? Najpewniej fakt, że ekologia staje się pomału siłą sprawczą, i chyba jak dobrze liczę, szóstą władzą (po rządzie, sądownictwie, legislaturze, mediach i PR-owcach).

Że to nie wymysły, najlepiej potwierdza przypadek błyskotliwej kariery Ala Gore’a, który jakiś czas temu bardziej zaczął kojarzyć się jako działacz ekologiczny niż polityk. Porażka w wyborach w 2000 roku była chyba powodem, dla którego usunął się w cień i rozgrywki polityczne zostawił na rzecz ochrony środowiska. Tu odniósł spektakularny sukces. Za swój scenariusz, na podstawie którego nakręcono film Niewygodna prawda, otrzymał Oskara w 2007, a za prace nad zmianami klimatycznymi - nawet Nobla. Jego popularność wzrosła na tyle, że pojawiły się opinie, że powinien ponownie ubiegać się w tym roku o prezydenturę.

Jednak nie o wyborach w USA chciałam pisać. Chodzi o to, że ekologia niepostrzeżenie wkracza w nasze życie i okazuje się, że niejednokrotnie stanowić może kartę przetargową albo niepodważalny atut w imię innych racji. Widoczne jest też wyraźnie, że apele zielonych nie pozostają bez odpowiedzi i przestają być głosem wołających na pustyni. Świadczą o tym nie tylko posunięcia ustawodawcze, będące realizacją postulatów z konferencji w Kioto, ale i realne zmiany, jakie obserwujemy na co dzień.

Oto jak grzyby po deszczu wyrastają już nie tylko domy, ale i całe osiedla ekologiczne. Ba, nawet miasta. Dziś, kiedy przebrzmiały już echa nowiny o ekologicznym mieście księcia Karola, zaczyna się mówić o kolejnym przedsięwzięciu. Tym razem najbardziej ekologicznym miastem świata ma stać się Masdar, w dodatku City.

Pytanie, jakie się jednak ciśnie na usta, brzmi tylko: jak oni chcą zbudować całkowicie ekologiczne miasto w środku pustyni? Chyba jeden Allach wie. Ale skoro podpisuje się pod tym organizacja taka, jak WWF, to chyba jest to możliwe…Prawda? Tak więc jeszcze w tym roku rozpocznie się budowa centrum, która powinna potrwać do 2012 roku. Kiedy się zakończy, w mieście zamieszka 50 tys. osób. I choć żyć będzie się tam całkiem normalnie, już dziś mówi się o niezwykłych rozwiązaniach, które mają znaleźć zastosowanie. 

Otóż Masdar będzie pierwszym projektem, który ma udowodnić, że zrównoważone wykorzystywanie zasobów Ziemi jest możliwe.  Głównym źródłem energii będzie Słońce, którego akurat tam nie brakuje. Ono będzie zarówno ogrzewało, jak i chłodziło, dzięki m.in. specjalnym panelom fotowoltaicznym i kolektorom parabolicznym, które zastąpią w miejskim krajobrazie tradycyjne kominy. Odpady organiczne mają być gazyfikowane, a gaz ten zużywany do produkcji energii. Nie będzie żadnych silników spalinowych, transport ma być oparty na wodorze, pojazdy będą wykorzystywać ogniwo paliwowe. Szacuje się wstępnie, że odpady miejskie będą w 99 proc. (dlaczego nie w 100% ?) ponownie wykorzystane, a do budowy miasta zostaną zastosowane materiały pochodzące z recyklingu i drewno z certyfikatem FSC. Wodę uda się pozyskać z Zatoki Perskiej, poprzez oczyszczanie i odsalanie, a jej zużycie przypadające na jednego mieszkańca będzie o połowę niższe i nie dlatego, że  będzie on jakoś specjalnie dyscyplinowany, po prostu woda oszczędzana będzie automatycznie. Do toalet i do nawadniania zieleni miejskiej będzie wykorzystywana tzw. woda szara, czyli pochodzącą m.in. z oczyszczalni ścieków miejskich.

Brzmi jak baśń z tysiąca i jednej nocy, ale czy ten sen się ziści, przekonamy się prędzej czy później. Pewne jest tylko to, że jest on szalenie kosztowny. Już dziś Zjednoczone Emiraty Arabskie stworzyły na ten cel otwarty fundusz obywatelski o wartości 300 miliardów dolarów. I tu pojawia się podstawowe pytanie: co było pierwsze: jajko czy kura? Co więc natchnęło pomysłodawców projektu: ekologiczna troska o losy świata czy wizja krociowych zysków, które pojawią się w związku ze sprzedażą udoskonalanych technologii energetycznych. Nikt nie ukrywa bowiem, że Masdar jest z tego punktu widzenia wysoce  lukratywnym przedsięwzięciem, przecież zasoby ropy kurczą się, a zapotrzebowanie na technologie wykorzystujące energię odnawialną rośnie.
A więc... kura czy jajko?

Autor: Beata Pawlak 

Energooszczędność a...

W kalendarzu marzec, za oknem więcej słońca, pora więc pomyśleć o rozpoczęciu budowy... więcej

EPBD w Europie

Dyskusje nad Prawem budowlanym trwają, ale los Dyrektywy EPBD jest nadal niepewny, pomimo... więcej

Uczelnie szkolące...

Poniżej prezentujemy aktualny wykaz uczelni z zatwierdzonym przez Ministra Nauki... więcej

Skomentuj





Komentarze   —   pokaż wszystkie

Brak komentarzy